Klinika urologiczna

opuszczona klinika urologiczna

Wokół omawianego obiektu krąży wiele legend i niedopowiedzeń. Ciężko jest znaleźć rzetelne i potwierdzone informacje o historii willi i ich mieszkańców. Jedną z nielicznych kwestii jakiej możemy być niemal pewni to fakt, że na parterze rezydencji znajdowała się klinika urologiczna, otwarta przez młodego studenta medycyny – doktora K, urodzonego na początku XX wieku. Lekarz postanowił zatrudnić recepcjonistkę i jednocześnie gospodyni domu, która ułatwiłaby mu pracę. Została nią pani H. Bardzo szybko jednak zakochali się w sobie i pobrali trzy miesiące później. Para doczekała się dwójki potomstwa – syna i córkę. Istnieją informacje, że syn lekarza poszedł w ślady ojca i również został medykiem i założył za granicą własną praktykę lekarską.

Szczęście zaczęło w końcu opuszczać rodzinę… Doktor zmarł pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, prawdopodobnie w wyniku wypadku samochodowego. Mówi się, że córka państwa K. popełniła w rezydencji samobójstwo.. Na skutek tych wszystkich zdarzeń pani H. zachorowała, przypuszczalnie na demencję i została przeniesiona do domu spokojnej starości.

Podejrzewa się, że klinika urologiczna mogła być również wynajmowana innym lekarzom po śmierci doktora K. Trudno jest również znaleźć potwierdzenie tezy, że pani H. była lub została urologiem czy nawet asystentką medyka. Nie ma również żadnego powiązania między nią, a wspominaną często w informacjach o willi – dr Annie. Prawdopodobnie była to zupełnie inna kobieta, ale kim była, nie wiadomo…

Niewiele jasnych informacji znaleźć można również o dacie opuszczenia kliniki. Istnieją plotki, że mogło to nastąpić nawet w latach 70., choć przypuszczalnie były to lata 90. Obiekt opustoszał całkowicie na początku XXI wieku wraz z wyprowadzeniem się pani H, która miała wówczas skończone już 100 lat. Cały dobytek rodziny oraz wyposażenie kliniki pozostawiono tak ja stało…

W rezydencji do tej pory znaleźć można pamiątki po dawnym życiu rodziny lekarza. Podejrzewać można, że doktor K. pasjonował się łowami, o czym świadczyć mogły liczne akcesoria łowieckie oraz skóry zwierząt. Duża biblioteka na parterze z książkami o tematyce m. in. urologi w języku niemieckim i angielskim, wskazywać mogły na dużą wiedzę lekarza. Wiemy, również, że pani H. kochała sztukę i lubiła się nią otaczać o czym świadczyć może choćby fortepian, który do tej pory stoi w salonie. W rezydencji wisiało również sporo obrazów, jednak niewiele z nich zachowało się do dziś…

Obecnie willa jest często odwiedzana przez miłośników urban exploration oraz mocnych wrażeń, zatem wiele tamtejszych przedmiotów jest wielokrotnie przestawiana, stąd ciężko określić gdzie pozostawili je dawni właściciele. Stan willi pogarsza się dramatycznie. Nawet z miesiąca na miesiąc, można zauważyć postępujące zniszczenie… Mimo to, miejsce zapiera dech w piersiach i osobiście przyznać muszę, że jest to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc jakie odwiedziłem.